Kato-tata. Nie-pamiętnik – Halszka Opfer

Poruszająca. Dramatyczna. Wstrząsająca. Te trzy krótkie słowa najlepiej oddają to, co czuję po skończeniu tej książki.
„Kato – tata”, jak sugeruje tytuł to wspomnienie tego, o czym pamiętać nie chce główna bohaterka. Od najmłodszych lat krzywdzona. Nie tylko przez rodziców. Również przez osoby, które z racji wykonywanego przez siebie zawodu, powinny wzbudzać zaufanie.

Mimo niekiedy przerażających opisów molestowania, jakiego dopuszczał się ojciec na zaledwie trzyletniej córeczce, odnosi się wrażenie, że to jednak matka wyrządziła największe zło. Bo wiedziała, lecz udawała, że nie widzi.

Ofiara przemocy, uciekająca z domu przed agresywnym mężem, nieraz zostawiała dzieci z ojcem. Trudno powiedzieć, co kierowało tą kobietą, że nie reagowała na to, co dzieje się w domu. Na jej oczach. Czy miała nadzieję, że dzięki temu choć na chwilę sama będzie miała spokój? Czy zdawała sobie sprawę, jak swoją bierną postawą krzywdzi własne dzieci? Istoty, które powinna chronić? Czy zastanowiła się, jaką przyszłość im „funduje”? Nie wiem. Wiem tylko, że ponosi taką samą, o ile nie większą winę, za to, co działo się pod jej dachem. Za to, na co narażała swoje dzieci i że nie zrobiła nic, by im pomóc.

Podobnie krzywdę wyrządzili wszyscy ci, którzy wiedzieli o sytuacji w tej rodzinie i milczeli.

Pozycji o podobnej tematyce jest niemało. Każda z nich to jednak inna historia, inny dramat toczący się w czterech ścianach. Niekiedy prowadzący do tragedii. Bardzo często można zapobiec takim sytuacjom. Niestety, wciąż przyzwolenie na przemoc domową jest. I to nie tylko w Polsce. Dlatego trzeba o tym mówić. GŁOŚNO!!!! Nie możemy udawać, że ten krzyk zza ściany to tylko sprawa sąsiadów. Nie. Dotyczy to nas wszystkich. Czy to się komus podoba czy nie.