Projekt Dzikiej Jabłoni „Przygody z książką” cz. 2

Trochę czasu minęło od ostatniego wpisu. Planowałam, że po każdej przeczytanej książce napiszę krótką recenzję. I tak leży kilka książek, które cierpliwie czekają na swoją kolej…

Dzisiaj jednak chciałabym kontynuować wspomniany blisko dwa tygodnie temu projekt Dzikiej Jabłoni „Przygody z książką”.

Print

Podobnie jak i w części pierwszej chciałabym skupić się na książkach, które, moim zdaniem, nadają się dla młodszych dzieci.

Książeczki, które wybrałam tym razem, są dwóch różnych wydawnictw. Całkiem możliwe, że jednak na podobny pomysł wpadły inne firmy wydawnicze.

Pierwsza książeczka, którą chciałabym polecić, to:

Zdjęcie0121

(wyd. Wilga)

Jak sugeruje tytuł, książeczka spełnia zadanie edukacyjne. Jej bohaterem jest tygrysek Bubu, który wędruje po różnych stronach świata poznając przy tym zarówno zwierzęta, jak i ich kolory. Pozycja o tyle ciekawa, że wspomniany tygrysek to pacynka na paluszek. Dzięki temu możemy nie tylko dziecku pokazywać kolorowe obrazki, ale również ćwiczyć motorykę (już dziecko roczne samo chętnie wkłada paluszek i cieszy się, że tygrysek się porusza) oraz wyobraźnię maluszka.

Podobnie jest z drugą książeczką, o której chciałabym wspomnieć. Tym razem wydawnictwa Olesiejuk.

Zdjęcie0120

Tym razem bohaterem jest mały ślimaczek Staś, który zgubił drogę do domu. I choć książeczki do edukacyjnych raczej nie zaliczymy, to, podobnie jak wspomniana wcześniej, także i ta posiada pacynkę, którą chętnie poruszają malutkie paluszki. Ponieważ książeczka została podarowana dziecku, które było wtedy na etapie eksplorowania wszystkiego do buzi, odcięliśmy malutkie czułki ślimaczka (wykone tak, jakby miały za chwilkę odpaść). Poza tym drobnym mankamentem, książeczka bardzo pozytywnie odebrana została przez Maluszka.

Zarówno pierwsza, jak i druga pozycja, to seria wydawnicza. Pacynki, które dołączone są do tych książeczek, to świetna zabawa nie tylko przy czytaniu czy wspólnym oglądaniu obrazków. To także piękne chwile, gdy dziecko poznaje swoje ciało. Sprawdza, że dzięki swoim paluszkom, coś się porusza. Że ono samo wprawia to w ruch. Początkowe zdziwienie szybko przeradza się w radosny uśmiech. Jest to też okazja do wspólnego spędzenia czasu. Bo nie chodzi o to, aby dać Maleństwu kolejną książeczkę i pozostawić samemu sobie. Ale by poświęcić mu swój czas i uwagę.

Reklamy

2 thoughts on “Projekt Dzikiej Jabłoni „Przygody z książką” cz. 2

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s